W tym tygodniu nasz własny Dyrektor Marki oraz Szef Marketingu Sportowego, Dexter Gordon, miał przyjemność usiąść z pisarzem Russem Bengtsonem i porozmawiać o jego NOWEJ książce, Historia koszykówki w piętnastu sneakersach.
Poniższy wywiad został zredagowany w celu zachowania jego jasności.
DEX / AND1
Pierwsze pytanie brzmi, rzecz jasna: przedstaw się i po prostu opowiedz o niektórych rzeczach, które zrobiłeś, o sprawach, w które byłeś zaangażowany. Oczywiście, ja cię już znam, OG z SLAM czasopisma. Po prostu przedstaw się innym i daj im znać, kim jesteś.
Russ Bengtson
Było coś w rodzaju projektu na YouTube, można powiedzieć, że był to prekursor wielu rzeczy, które istnieją dzisiaj – całej masy mediów poświęconych butom sportowym. Zajmuję się tematyką koszykarskich butów do gry już od bardzo dawna. Chodziłem na mecze Knicks, kiedy ta drużyna grała naprawdę słabo. A na mecze Nets, kiedy jeszcze rozgrywały swoje spotkania w Continental Airlines Arena. Kiedy to obiekty wciąż nosiło nazwę Continental Airlines Arena. Więc widziałem już naprawdę wiele.
Właściwie to śmieszne. Pierwszy Mecz Gwiazd NBA, który relacjonowałem, odbył się w 1997 roku w Cleveland – to był wtedy jubileusz 50-lecia ligi. Wyobraź sobie: pierwszy taki mój mecz gwiazd, na którym pojawia się dosłownie każda legenda w historii tego sportu. Czuję, jakbym poszedł na imprezę i stanął za Mosesem Malonem w kolejce do bufetu. Słowem, zajmuję się tym już bardzo długo.
DEX / AND1
No, to spoko, stary. To znaczy, oczywiście, jak już mówiłem, znam cię z OG jeszcze z tamtych czasów, kiedy SLAM zaczynałem. A sam fakt, że ty stary, przyjechałeś aż tutaj z tą książką i wszystkim co z tym związane, to jest po prostu super. Moje następne pytanie brzmi: jakie znaczenie mają sneakersy nie tylko dla samej gry w koszykówkę, ale także dla kultury tego sportu, poza tym oczywistym powodem, że musisz mieć buty na nogach, żeby w ogóle móc grać. Ale jak według ciebie kształtuje się ich znaczenie, szczególnie dzisiaj – w porównaniu do dawnych lat – zarówno dla samej gry w koszykówkę, jak i dla całej tej kultury ogólnie?
Russ Bengtson
To jest naprawdę zabawne. Bobbito Garcia z łaską napisał przedmowę do tej książki. Zawsze mu to powtarzam, gdy rozmawiamy o jego książce „Where'd you get Those?”, która miała ogromne znaczenie, gdy się ukazała. Bobbito mówił, że Air Jordan 1 z 1985 roku to niejako koniec ery. A ja mu odpowiadałem: Bob, dla mnie to był dopiero początek. Mam 52 lata. Miałem 14 lat, gdy ukazały się Air Jordan 1. Wychowałem się na podmiejskim Long Island. Nie miałem pojęcia, że ludzie chodzą do Gerry Cosby’s czy gdzie indziej, żeby upolować rzadkie, kolorowe blazery Nike. Nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Więc dla kogoś takiego jak on, Air Jordan, które od początku było czymś wpisanym w świat mody, fajnym i wyjątkowym, stało się powodem do rozczarowania: o nie, co oni z tym robią? A dla kogoś takiego jak ja, to było jak zapalenie się światła – pomyślałem sobie: o mój Boże, to może być… no wiedziałem co to jest Nike i tak dalej. Wiedziałem, że chcę mieć fajne sneakersy już wcześniej, ale Air Jordan podniosło tę pasję na zupełnie inny poziom. Piszę o tym we wstępie do książki, ale nie pamiętam już, czy to Michael Jordan sprawił, że zainteresowałem się marką Air Jordan, czy Air Jordan sprawiło, że zacząłem bardziej zwracać uwagę na Mike’a. Na pewno oglądałem jakieś mecze NCAA, ale one były po prostu zawsze nadawane w telewizji.
Ale to po prostu trochę podniosło to zupełnie na nowy poziom. A dla mnie historia koszykówki i historia sneakersów to zawsze była jedna wspólna historia. I myślę, że bardzo często gdy widzisz ludzi piszących o tym, gdy powstają o tym dokumenty, zawsze wybierają jedną stronę – skupiają się wyłącznie na butach, albo jak w licznych książkach o NBA, oczywiście. Może gdzieś znajdzie się tam krótka wzmianka o tym, co działo się ze sneakersami, ale dla mnie nie można tego tak rozdzielać. Nie można opowiedzieć jednej historii bez opowiedzenia drugiej. I myślę, że to coś, co rosło wraz z całym tym zjawiskiem, rosło wraz z moją karierą. Kiedy pojechałem do TRZASK, TRZASK to był magazyn o koszykówce, ale trampki były w nim tak ważnym elementem. Pamiętam, jak wchodziłem do szatni i rozdawałem zawodnikom NBA egzemplarze nowego numeru, a ci od razu przewracali stronice na sam koniec, do sekcji z butami. I pomyśl: to byli goście, którzy dostawali pieniądze od marek produkujących trampki. Ci ludzie ewidentnie dostawali darmowe obuwie, a i tak chcieli zobaczyć, co pojawi się następne. Pod tym względem byli tacy sami jak my. Dlatego uważam, że to coś uniwersalnego. Myślę, że nawet goście, którzy mają swoje własne sygnowane modele butów, którzy robią to od lat, wciąż chcą się popisać. To coś, co nigdy nie zniknie.
DEX / AND1
Zdecydowanie. Jak wspomniałeś, ta książka, „Historia koszykówki w piętnastu sneakersach, jestem pewien, że spośród 15 sneakersów, które wybrałeś, inni ludzie mogliby mieć inne zdanie: „hej, nie, ten sneakers, ten sneakers, ten sneakers”, ale dlaczego było dla Ciebie tak ważne, aby napisać tę książkę? Według Ciebie, z Twojego punktu widzenia to właśnie było tych 15 sneakersów. Dlaczego było dla Ciebie tak ważne, aby napisać tę książkę?
Russ Bengtson
Mówię wam, wiecie, od dawna powtarzam wszystkim, że czuję, jakbym pisał o tym od kiedy miałem jakieś 14 lat. Od tamtego czasu – gdy widziałem Air Jordany i oglądałem Mike’a w jego debiutanckim sezonie – po prostu nie potrafiłem rozdzielić tych rzeczy. I to było jak… Cała moja kariera zbudowała się na tym przecięciu koszykówki i sneakersów. Chodziło o chodzenie na imprezy sneakersowe, albo do Foot Locker na 34th street, albo w tamtej złotej erze – robienie tej trasy po centrum, odwiedzanie Alife Rivington, Supreme, Stussy, Union, wiecie, chodzenie po wszystkich tych miejscach na długo przed tym, zanim Nike otworzyło lokal przy 21 Mercer, chodzenie do Dave’s Quality Meat, gdy miejsce to jeszcze znajdowało się kilka schodów w dół, za rogiem od lokalu CBGB. A potem tego samego wieczoru iść na mecz Knicksów albo Netsów – wiecie, ja wciąż mam to wszystko, i w sumie to ironiczne, jak się nad tym zastanowić. Mam dużą torbę Supreme, która jest pełna wszystkich moich starych akredytacji. Nigdy nie wyrzuciłem żadnej z tych przepustek. Akredytacje od Knicksów i Netsów, z czasów gdy pierwszy raz byłem przy SLAM, nie chcieli nam dać karnetu na cały sezon, więc musieliśmy wysyłać faks przed każdym pojedynczym meczem, żeby dostać akredytację. A jak mówiłem, chodziłem na prawie wszystkie mecze domowe obu drużyn. Więc to było mnóstwo papieru faksowego. Przez cały ten czas nie robiłem sobie notatek z myślą o tej książce, ale wszystkie rozmowy, które prowadziłem po drodze, mnóstwo historii, które opisywałem, mnóstwo ludzi, których poznałem – wiesz, teraz to w zasadzie internetowy żart o przyjaciołach, których poznajesz po drodze. Ale właśnie tak ta książka naprawdę się ukształtowała. Wiesz, kiedy już zdecydowałem, że chcę to napisać i że taki właśnie jest styl, w jakim chcę to zrobić, miałem już wszystkie te relacje, z których mogłem skorzystać, i całą tę wiedzę, którą mogłem wykorzystać. Na szczęście, mimo że musiałem zrobić sporo badań, większość z nich była już gotowa. I myślę, że jeszcze jedna rzecz – nie zaczynało się od 15. Pierwszy impuls, kiedy pomyślałem: o mój boże, to jest ten pomysł, brzmiał „Historia koszykówki w dziesięciu parach sneakersów”. Myślałem o dziesięciu, a potem zacząłem tworzyć listę butów, o których musiałbym napisać, i pomyślałem: czekajcie, jeśli chcę opisać całą historię koszykówki, dziesięć to za mało. Będę miał ogromne luki w tym projekcie. Potem było dwanaście, i pomyślałem, że wciąż to nie to. 15 pasowało idealnie. 20 wydawało się za dużo – wtedy rozdziały byłyby chyba za krótkie. I nie wiem, po prostu nie brzmiało to tak znacząco. Prawie doszłoby do tego, że musiałbym dodawać wypełniacze, chociaż nie musiałbym – myślę, że spokojnie mógłbym napisać na przykład 18, to byłby chyba idealny punkt. Ale 15 się sprawdziło. 15 zadziałało i myślę, że właśnie tyle powinno być.
DEX / AND1
Świetnie, świetnie. A jakie były Twoje pierwsze wspomnienia związane z marką And1, a jakie wspomnienia miałeś później – szczególnie jeśli chodzi o model Tai Chi. Jakie wspomnienia masz o tym Tai Chi, który został opisany w jedenastym rozdziale Twojej książki.
Russ Bengtson
Tak, And1 to marka, która była związana z SLAM Mniej więcej od początku ich obu. Wydaje mi się, że And1 powstało rok wcześniej. Slam zrobiłem. Chcę powiedzieć, że And1 powstał w 93’, a slam w 94’. Więc kiedy po raz pierwszy zobaczyłem SLAM, którą odkryłem w supermarkecie w Delaware mniej więcej o 03:00 w nocy, krążyłem po sklepie na zakupach, przeglądałem ją i pomyślałem sobie: o mój boże, muszę pisać dla tych gości. Prawdopodobnie to było... nie pamiętam tego z głowy. Musiałbym wrócić i przejrzeć te wczesne numery, ale to była albo zwykła reklama zawodnika, albo reklama Larry’ego Johnsona. Wydaje mi się, że And1 podpisał wtedy umowę z Larrym Johnsonem, a kiedy ja dołączyłem do zespołu, powstawały pierwsze buty – buty Marbury’ego, no wiesz, SLAM została stworzona bardziej wokół Steph niż kogokolwiek innego. SLAM Wystartowaliśmy, gdy Jordan już zakończył karierę. Steph był naszym pierwszym dziennikiem dla licealistów – wiesz, Dennis Page, nasz wydawca, znał się na nowojorskiej koszykówce. Skoro byliśmy w Nowym Jorku, to wszystko miało sens. Steph był więc naszym bardzo, bardzo wczesnym kluczowym współpracownikiem. A zobaczyć, jak And1 – który, wiesz, zaczął od produkcji koszulek z hasłami na plecach – w ciągu trzech lat stworzył prawdziwe buty sportowe, które w swoim pierwszym meczu w NBA założył jeden z dziesięciu najlepszych zawodników wybranych w drafcie, to było szalone. Nikt wcześniej niczego takiego nie zrobił. Po drodze współpracowaliśmy też z And1 przy różnych projektach. Pamiętam, że pojechaliśmy na jedną sesję zdjęciową do reklamy; myślę, że była do jakichś butów, stary, jak one się nazywały? Totalnie mi wyleciała ta nazwa z głowy. Wydaje mi się, że to były buty o niższej cholewce. Miały wzmocnioną konstrukcję, siateczkę. To było wtedy, gdy podpisaliście kontrakty z Larrym Hughesem, Rexem Chapmanem – po prostu z tą całą grupą tych zawodników.
DEX / AND1
Wiem, o jakim bucie mówisz….
Russ Bengtson
Mieliśmy sesję zdjęciową do reklamy – jak pamiętam, prawdopodobnie w Filadelfii, na siłowni, cały dzień, i wtedy właśnie zaczęła się rozprzestrzeniać taśma Skip Tape, zanim stała się popularną mixtape'em. Jeśli chodzi o buty Tai Chi, to dla mnie to był jedyny model And1, który podsumował i wygrał w późnych latach 90., wczesnych dwutysięcznych – to właśnie Tai Chi połączyło wszystko w jedną całość, stało się hitem i pokazało, co And1 naprawdę potrafi. Nagle te buty były wszędzie – nie tylko na parkietach NBA, ale ludzie kupowali je po kilka par, bo świetnie wyglądały w każdym kolorze. Materiały były świetne, nie przesadzone z detalami. Pocięte, wszyte, duże panele ze skóry licowanej – tłoczonej skóry z jednej strony, z nubuku z drugiej. Można było kupić kilka par w różnych kolorach za cenę jednej pary Jordansów. Wtedy ludzie zaczęli zbierać stroje retro, pinwheele i wchodzili w ten klimat – teraz widzę, jak ludzie piszą, że Tyler the Creator to wymyślił, a ja myślę: „hej, ile wy w ogóle macie lat?”. Ludzie dopasowywali kolory do siebie, nie przejmując się, jaką drużynę reprezentują. NWA robiło to samo: jeśli chciałeś srebrny i czarny, zakładałeś koszulkę Raiders i White Sox. Nie miało znaczenia, z jakiego miasta pochodzą, jaką dyscyplinę sportu uprawiają. Tak samo było wtedy z butami: chciałeś, żeby cały Twój strój pasował do siebie, a z Tai Chi to było możliwe. Te buty były dostępne w tak wielu odcieniach. Kiedy myślę o Tai Chi, bardziej kojarzą mi się z salonami VIM czy Dr. J's, niż z Foot Locker – takie miejskie sklepy z ubraniami, po prostu. A potem pojawił się Vince Carter – dla mnie to największa historia NBA powiązana z tymi butami. To był początek lat 2000., gracz na poziomie supergwiazdy, który dopiero wchodził na ten szczyt – myślę, że ten weekend ugruntował jego pozycję, bo był najczęściej głosowanym graczem na mecz gwiazd. To, że Vince założył buty, za które nie dostał żadnej zapłaty, i promował je przez cały ten weekend, było czymś niespotykanym. Owszem, później zdarzały się podobne sytuacje – jak kiedy Kobe był w sezonie, w którym negocjował nowy kontrakt, albo Gilbert Arenas, który nosił absolutnie wszystko, nawet parę butów Dolce&Gabbana – ale nigdy wcześniej nie widzieliśmy, żeby jeden zawodnik nosił jedne buty na takim wydarzeniu, które wstrząsnęło całym światem.
DEX / AND1
Stary, no to było ogromne dla marki. No wiesz, tak jak mówiłeś – po prostu zobaczyć, jak wychodzi na tym konkursie wsadów i ma to na sobie – wiesz, to było ogromne. To było ogromne.
Russ Bengtson
I to wtedy to naprawdę się zaczęło. Po prostu się to powoli rozwijało, wiesz – myślę, że można się cofnąć do Jordana na konkursie slamdunków; to było oczywiście wielkie wydarzenie, podobnie jak występ Dee Browna, ale wtedy byli kolejni zwyciężcy, no wiesz, gdybyś mnie teraz zapytał, jakie buty miał Kenny Walker, gdy wygrał konkurs slamdunków, to nawet nie pamiętam. Prawdopodobnie były to Converse, ale nie mam pewności. Był okres, gdy to nie było żadną wielką sprawą. A myślę, że właśnie ten konkurs slamdunków i mecz gwiazd All-Star Game w 2000 roku sprawiły, że zawody All-Star stały się co roku wielkim wydarzeniem dla wszystkich fanów sneakersów. W 2001, 2002 roku zaczęło się to robić naprawdę szalone. To wtedy widzieliśmy między innymi Webera w chromowanych modelach Dada, Paula Pierce’a w tych, no jak się nazywają, zielonych lakierowanych butach, a Sheeda w czerwonych lakierowanych Air Force 1. Myślę, że Vince pomógł to rozpropagować na pełną skalę – nagle się okazało, że cholera, ludzie naprawdę zwracają na to ogromną uwagę. Trzeba było już naprawdę szaleć z tym wszystkim.
DEX / AND1
No stary, to jest absolutnie super. Ostatnie pytanie: czy masz jakieś przemyślenia, którymi chcesz się z nami podzielić? Co planujesz zrobić w najbliższym czasie? Czy to będzie kolejna książka? A może jej adaptacja telewizyjna?
Russ Bengtson
Chyba zaczynam o tym myśleć, bo wszystko do tego prowadziło – naprawdę starałem się pracować nad tą książką zanim się ukazała, modliłem się i miałem nadzieję, że się faktycznie przyjmie, i teraz to wszystko wydaje się prawdziwe. Będzie to czuć jeszcze bardziej realnie, kiedy zobaczę ją na półkach w księgarni. Wiem, że wiele osób kupi ją przez Amazon lub gdzie indziej, ale zobaczyć ją gdzieś w lokalnej bibliotece – to będzie super. Chcę cieszyć się tym co najmniej przez tydzień i zobaczyć, jak to się potoczy. Zacząłem o tym myśleć, ale jeszcze nie jestem pewien. W tym momencie prawdopodobnie zacznę coś robić – jakiś czas temu założyłem konto na Substacku, na którym prawie nic nie pisałem, a chcę to wrócić do życia, nawet jako dodatek do tej książki. Gdyby ktoś miał pytania, albo no, jest jeszcze kilka modeli butów, o których nie napisałem tyle, ile mogłem, więc chętnie dodam do nich dodatkowe materiały. Może jeśli wyjdzie wersja papierowa, tytuł zmieni się na „A History of Basketball in 16 Sneakers, or 17”. Wiesz, dodam jeden na koniec. Bo kiedy po raz pierwszy przedstawiłem ten pomysł w 2019 roku, minęły od tego cztery lata, a wydarzyło się tak wiele więcej. Wiesz, po prostu chcę zobaczyć, jak to wszystko się potoczy. I jestem ciekawy, co dalej będzie z butami do koszykówki – wydaje mi się, że od czasu, gdy pisałem tę książkę, nastąpił w tym zakresie naprawdę duży postęp. Szczególnie jeśli chodzi o damskie buty dla zawodniczek WNBA: kiedy to pisałem, myślałem sobie, że muszą wreszcie zacząć tworzyć więcej autorskich modeli butów dla zawodniczek WNBA. A w czasie między przedstawieniem pomysłu a napisaniem książki Breanna Stewart ma już swoje dwa modele, Sabrina dostała swój but, i ludzie to doceniają. Mam więc nadzieję, że otworzy to zupełnie nową drogę. Po prostu chcę zobaczyć, jak to wszystko się potoczy, i mam nadzieję, że następny pomysł wpadnie mi do głowy tak samo, jak ten, bo w tej tematyce na pewno jest jeszcze wiele do napisania.
DEX / AND1
O stary. To super, stary. To jest świetne, stary. No właśnie, stary. Dzięki, stary. Jak mówiłem, jesteś jednym z tych OG-ów w tym środowisku, obecny tu od początku, stary. Doceniam, że poświęciłeś mi czas, stary. Dziękuję ci bardzo. Dziękuję za tę książkę, stary. Uwielbiam ją.
Russ Bengtson
Zawsze do usług. Nie, cieszę się. Cieszę się, że to słyszę.






































































































